wtorek, grudzień 13, 2011

Gry w świecie, gry we mnie

Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu pytaliśmy ludzi o przeczytane książki i obejrzane filmy, ale nie o ukończone gry. Dzisiaj nietrudno spotkać osobę, której głos Piotra Fronczewskiego nie przywodzi na myśl Pana Kleksa, lecz nieśmiertelny komunikat: „Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę”. Czy to może powiedzieć nam coś ważnego o współczesnej kulturze?

Zapraszam do lektury tekstu, który ukazał się dziś w serwisie Technopolis!

2 komentarze:

Natalia SStefania Borucka pisze...

Komciam tutaj, bo fajnie jest.

Dziwnie czytać tekst stwierdzający że "ludzie teraz rozmawiają między sobą o grach, bo gdyby nie gry, komiksy i kreskówki, nie miałabym o czym rozmawiać z innymi ludźmi. No dobra, może to wina tego, że z mało kim rozmawiam, więc i tematyka ograniczona i to moja wina.
Nie nazywałabym grających na fejsbuniach "graczami". Sama jestem ostro każualem, no ale jednak potrafię trochę więcej niż klik-klik-klik-klik-klikać, na czym się te gry opierają. I nie, nie elitkuję i nie uważam się za lepszą czy coś (spędziłam w końcu masę czasu przy Chocobosach na fejsbuniu), sami ludzie klikający w te rzeczy nie uważają się przecież za graczy przecież. To jak z nazywaniem twórczości Mleczki i Raczkowskiego "śmiesznymi obrazkami", no bo przecież co ty, to nie komiksy, ja nie czytam komiksów, komiksy są dla dzieci.

w świadomości dużej części Polaków gry komputerowe wciąż chyba lokują się niżej od tak zwanej kultury wysokiej (opery, teatru, klasyki literackiej, czasem kina)
A to chyba determinuje wiek medium, pamiętam ze studiów z historii sztuki, że przecież film był na początku też ostro pogardzany, a wcześniej zdjęcia przecież. Więc - musimy poczekać. Lepiej nie robić tego bezczynnie, są w końcu levele do nabicia!

Staszek pisze...

==========
Nie nazywałabym grających na fejsbuniach "graczami".
==========

1. "Fejsbuniach". :-D

2. Masz rację, miejsce "facegier" w artykule jest wątpliwe. Być może są one dobrym argumentem na rzecz tezy o uludycznieniu rzeczywistości, ale ich ewentualny wpływ na tożsamość graczy należałoby osobno rozważyć.

(A może wcale nie mamy do czynienia z pojedynczym, tylko z podwójnym uludycznieniem? Być może "facegry" są zupełnie innym zjawiskiem niż np. cRPG i MMORPG i podejrzane jest jakiekolwiek wrzucanie ich do jednego worka?).

Dzięki za tę uwagę!

==========
A to chyba determinuje wiek medium, pamiętam ze studiów z historii sztuki, że przecież film był na początku też ostro pogardzany, a wcześniej zdjęcia przecież. Więc - musimy poczekać.
==========

Prawdopodobnie tak, chociaż użyłbym łagodniejszego słowa niż "determinuje". :-)