niedziela, lipiec 17, 2011

Dwa imiona grozy

Krótka refleksja na marginesie lektur do pracy magisterskiej.

Słowo "horror" bywa używane w dwu podstawowych znaczeniach, które można nazwać antropologicznym i gatunkowym. Odnoszą się one zarówno do literatury, jak i do innych mediów (filmu, komiksu, gier fabularnych), tutaj jednak ograniczę się do powieści i opowiadań.

W pierwszym ujęciu (reprezentowanym m.in. przez nie najlepszą książkę Michała Kruszelnickiego Oblicza strachu. Tradycja i współczesność horroru literackiego) horror definiowany jest – najkrócej – jako literatura, która ma straszyć. Korzenie opowieści grozy sięgają wówczas bardzo głęboko, obejmując obrazy Hadesu, wizje piekieł i niektóre fragmenty baśni. Horror antropologiczny to nie tyle odmiana literatury, ile raczej strategia literacka, która może znajdować zastosowanie w bardzo różnych konwencjach i gatunkach.

Druga możliwość – to traktowanie horroru jako gatunku. W tym wypadku literaturę grozy definiuje się pod kątem wielu wspólnych cech, takich jak obecność nadnaturalnego monstrum (wampira, wilkołaka, potwora Frankensteina, ducha itp.), korzystanie ze zbliżonych motywów i wątków fabularnych (odizolowane miejsce akcji, bohater-everyman stopniowo dowiadujący się o istnieniu nadnaturalnego zła i wchodzący z nim w bezpośredni konflikt), rozmaite techniki narracyjne służące wzbudzaniu strachu, lęku, niepokoju (np. niedopowiedzenia w opisie potworów u Lovecrafta).

Horror-gatunek jest dzieckiem oświecenia, w którym wyraźnie oddzielono rzeczywistość naturalną, racjonalną i empiryczną od świata nadprzyrodzonego, niezrozumiałego, wymykającego się zmysłom – dodatnio waloryzując tę pierwszą, a umniejszając wartość drugiego. Kolejne odmiany literatury grozy w XIX i XX wieku nie byłyby możliwe, gdyby nie istnienie tego rozgraniczenia. Istotą ich fabuły jest bowiem rozdarcie tkanki racjonalnego świata przedstawionego (stąd dbałość Kinga o szczegółowe ukazanie codziennego życia bohaterów) przez zło, które przychodzi z zewnątrz; niewyjaśnione, nienaturalne, obce.

Obecnie horror nie jest już jednak czystym gatunkiem, wyraźnie oddzielonym od pozostałych. Łączy się z fantasy i fantastyką naukową (podobnie jak kiedyś w weird fiction), z baśnią, a także z kryminałem czy thrillerem. Nadprzyrodzone zło nie stanowi już koniecznego składnika horroru – wystarczy wspomnieć takie utwory, jak Milczenie owiec i Piła. Mimo to jednak nadal można dostrzec w literaturze grozy pewne typowe wątki, motywy, sposoby prowadzenia narracji.

Horror-gatunek wciąż się zmienia, ale pozostaje jednym z podstawowych sposobów przejawiania się horroru antropologicznego po oświeceniu.

5 komentarze:

Borys pisze...

Ale czy podobnego rozdziału nie można dokonać w związku z (prawie) każdym innym gatunkiem literackim?

Fantasy antropologiczne jest przejawem eskapizmu, ale fantasy-gatunek rządzi się też swoimi zasadami jako konwencja.

SF antropologiczne jest przejawem fascynacji technologią, ale SF-gatunek rządzi się też itd.

Kryminał antropologiczny wyraża potrzebę sprawiedliwości, ale kryminał-gatunek itd.

Itd.

Innymi słowy, zawsze z jednej strony będziemy mieć strategię literacką (podbudowaną psychologicznie), a z drugiej strony gatunek ze swoimi prawidłami, kliszami i schematami.

Hm? :)

Staszek pisze...

A jeśli tak, to co? :)

Staszek pisze...

No i dodajmy, że mało kto definiuje kryminał jako "wszystkie utwory wyrażające potrzebę sprawiedliwości", a horror jak najbardziej bywa definiowany – uproszczę – jako "coś, co ma straszyć" (np. w angielskiej Wikipedii, ale i w niektórych publikacjach naukowych).

Borys pisze...

"A jeśli tak, to co? :)"
To mogłeś ujędrnić notkę soczystą generalizacją. :)

Co do kryminału: Moja definicja była chybcikowa. Zamień na "literatura opowiadająca o zbrodniach" i powinno być OK.

Staszek pisze...

W wypadku konwencji innych niż horror rzadko zdarza się tak, aby jedno i to samo słowo występowało w dwu przedstawionych znaczeniach. Być może powinienem był wyraźniej zaznaczyć, że jednym z głównych powodów napisania tej notki było napotkane w literaturze naukowej i Wikpedii ;-) zamieszanie terminologiczne.

A swoją drogą nie chciałem już o tym pisać w notce, ale horror-gatunek nie jest w ścisłym sensie podzbiorem horroru antropologicznego (w sumie wolę chyba termin: "horror uniwersalny"). Istnieją teksty, które spełniają większość kryteriów gatunkowych, ale ani nie straszą (w każdym razie nie wszystkich czytelników), ani nie budzą lęku czy choćby niepokoju egzystencjalnego. Możliwe, że "horror uniwersalny" przeniósł się częściowo do innych mediów (por. http://esensja.pl/ksiazka/sod/tekst.html?id=9513), pozostawiając jednak za sobą teksty o jak najbardziej "horrorowej" strukturze.