środa, kwiecień 29, 2009

Staż na psychologii

Na IV i V roku psychologii odbywamy staże. Kiedyś jeździło się na parę tygodni w koszary – dziś wygląda to nieco inaczej. Przeprowadzamy parę rozmów z pacjentem danego ośrodka (nie obejdzie się też bez kwestionariuszy), a po ich zakończeniu udzielamy mu informacji zwrotnych oraz sporządzamy pisemną diagnozę. Wszystko zatwierdza opiekun stażu, z którym można porozmawiać o napotkanych problemach.

Ja trafiłem do szpitala na oddział rehabilitacyjno-kardiologiczny. Moim zadaniem stała się rozmowa z mężczyzną po zawale serca, około dziesięciu dni po zdarzeniu. Pan Tomasz (imię zmienione) będzie na oddziale przez dwa tygodnie – w tym czasie odbędziemy 4 do 5 spotkań.

Dziś miała miejsce nasza pierwsza rozmowa. Przyznam, że się denerwowałem (stresowałem). Na szczęście jednak Pan Tomasz okazał się bardzo sympatycznym człowiekiem. Mam wrażenie, że dzięki niemu tego spotkania po prostu nie dałoby się zepsuć. Na pewno zrobiłem wiele rzeczy, które warto zmienić (myślę m.in. o niejasnych pytaniach albo o często powtarzanym słowie "rozumiem"), ale najważniejsze było nawiązanie kontaktu. Myślę, że nam obu się to udało.

Kolejna rozmowa w poniedziałek rano. Wezmę też wtedy udział (zapewne bierny) w "obchodzie z profesorem" – cokolwiek to znaczy.

Niektórzy ze znajomych znaleźli się w znacznie trudniejszych miejscach; prowadzenie rozmowy, dla przykładu, z osobą pogrążoną w depresji nie jest łatwym zadaniem. Moja sytuacja ma tę wadę, że straciłem jedną okazję do względnie bezpiecznego (jako stażysta nie mogę za dużo zaszkodzić) spotkania z człowiekiem mającym dość poważny problem psychologiczny. Ale ma i tę zaletę, iż mogę wchodzić w rolę psychologa raczej stopniowo niż gwałtownie. Nie żałuję więc, że nie stało się inaczej.


PS. Jutro rano (w czwartek) wyjeżdżam. Wracam w niedzielę. Jeśli ktoś będzie chciał coś załatwić mailowo, przyjdzie mu poczekać kilka dni.

4 komentarze:

Borys pisze...

W koszary? :)

Staszek pisze...

W koszary, tzn. jechałeś do jakiegoś ośrodka i tam byłeś przez parę tygodni, miałeś bardziej regularny kontakt z pacjentami itd.

Sara_wwa pisze...

jak załatwić taki staż? Ja szukam, szukam i nigdzie mnie nie chcą ;(

Staszek pisze...

Mój był załatwiony przez uczelnię. Jeśli chodzi o ten dłuższy, skoszarowany -- to ja tu nie mam doświadczenia, popytaj może na forach?