poniedziałek, kwiecień 27, 2009

"Pan Wołodyjowski"

[Identyczny wpis umieściłem na blogu poltergeistowym].

W końcu przesłuchałem "Pana Wołodyjowskiego". Tak, przesłuchałem – skorzystałem z audiobooka nagranego przez Janusza Gajosa. W ten sposób do niewątpliwych walorów powieściowej narracji dołączyła znakomita interpretacja lektora. Szczególnie urzekli mnie Zagłoba z Basią. "Mróz, mróz, mróz!" – doskonałe!

Przy tej okazji ponownie zwróciłem uwagę, jak bardzo nacechowana ideologicznie to powieść (co skądinąd nie jest wyłączną cechą ani Sienkiewicza, ani jego czasów – i my mamy swoje ideologie). Narratorowi parokrotnie wyrywa się "przeklętej pamięci Lubomirski", słowo "Głupi!" na określenie Turków (ten sam wyraz wobec Polaków, jeśli dobrze zapamiętałem, nigdy nie pada) i podobne wyrażenia. Poza tym pozorna neutralność narracji (bezpośrednich komentarzy wartościujących, takich jak przytoczone wyżej, jest bardzo mało) załamuje się, gdy spojrzymy na konstrukcję świata przedstawionego. Jasne dobro i zło, przy czym dobro najczęściej po stronie polskiej. Taki z lekka ksenofobiczny patriotyzm.

Nowego Świata tu nie odkrywam – wojna o Sienkiewicza toczyła się już sto lat temu. Ale doświadczenie tej stronniczości na nowo to wartościowe doświadczenie. Pewnie jest ona jednym z powodów, dla których Gombrowicz nazwał "Trylogię" (i słusznie) pierwszorzędną literaturą drugorzędną. Odpowiedzi, które tam padają, wydają się nieco zbyt proste.

Natomiast nie byłbym sobą, gdybym nie zwrócił uwagę na rzeczy, które może wyciągnąć z powieści miłośnik gier fabularnych. Na przykład gdzieś w pierwszym tomie pojawia się scena, w której obok Basi (chyba) na łóżku siadają dwie personifikacje uczuć. Jednej nie pamiętam, drugą jest Smutek. I zaczyna się regularny dialog, w którym Basia głównie słucha, a personifikacje sobie na niej używają. Jak by to wyszło na sesji? Może kiedyś sprawdzę.

Poza tym – charakterystykaa obozu sułtana, sceny bitew. Znakomite! Aczkolwiek pod świetnymi opisami kryje się mało ważnych zdarzeń (w dodatku dających się dość łatwo wpisać w pewne schematy). Literaturoznawcy (niektórzy) stwierdziliby może, iż skomplikowanej narracji towarzyszy prosta fabuła. Cóż, nie można mieć wszystkiego.

8 komentarze:

Borejko pisze...

Widzisz troszkę manipulujesz z tym Sienkiewiczem że nazywał Turków głupimi, bo gdy przyjrzeć się RzoN z XVI i XVII w. okazuje się że mamy do czynienia z krajem najbardziej otwartym.
Gdybym miał poszukać takich słówek by komuś coś wypomnieć znalazłbym w kazdej książce, np. dlaczego w Hamlecie nie ma mowy o Eskimosach? Bo Sheaksper był uprzedzony, był skrajnym faszystą i nie tolerował eskimosów! Homer ani razu nie wspomniał o Afroamerykanach, tylko i wyłacznie dlatego że wieczorami rozmyślał o eksterminacji tej rasy.

Staszek pisze...

Nie twierdzę, że to najlepszy możliwy przykład. Za to możliwe, że najgorszy. ;-)

Ale ogólnie cała "Trylogia" bardzo mocno bazuje na stereotypach, i jak mówiłem – Nowego Świata tu nie odkrywam...

Borejko pisze...

Ależ Staszku!
Sienkiewicz jest stereotypowy jak i jego bohaterowie, wszak nie są skomplikowani psychologicznie, Zagłoba jest rubaszny i nikt nie wymaga by był inny.
Jednak to Prus o Sienkieiwczu powiedział że to pierwszorzędny pisarz drugorzędny. Historia jednak pokazała kto wart był Nobla.

Staszek pisze...

Co do Prusa: w internecie znalazłem, że Gombrowicz. Ale to może kwestia, hmm, drugorzędna.

Moim zdaniem np. "Lalka" (zdaniem wielu krytyków najwybitniejsza polska powieść ever) znacznie bardziej zasługiwała na Nobla niż twórczość Sienkiewicza. To nie znaczy, że nie doceniam tej ostatniej – ma rewelacyjną narrację, napisałem o tym zresztą w poście. Ponadto odegrała ważną rolę w naszej historii (nie tylko historii literatury).

Rzecz w tym, że w Sienkiewiczowskim "pokrzepieniu serc" jest niepokojąca nuta. Wyżej oceniam książki, które podejmują subtelniejsze problemy – choć to nie przeszkadza mi, all in all, lubić "Trylogii". Trochę tak jak w naszej niedawnej rozmowie o erpegach. :-)

Borejko pisze...

Całkiem możliwe że był to Gombrowicz, pisałem to z pamięci, a fakt ten już nawet nie pamiętam skąd zaczerpnąłem, prawdopodobnie jeszcze z czasów szkoły, więc mogłem coś poprzekręcać - przepraszam w takim razie.

Owa "niepokojąca nuta" to moim zdaniem normalne przedstawienie tamtejszych realii i czasów - zważ że nasz kraj był antemurale christianis, a jednak nie płoneły u nas wiedźmy, innowiercy - co więcej nasza kraina była dla nich nierzadko schronieniem.

Odnośnie oceny książek, które podejmują ważniejsze problemy, zobrazuję przykładem.
Do tamtego roku uważałem że Alien VS Predator to knot, który niszczy mój najlepszy serial (Alien). Jednak Seji mi to w prosty sposób wytłumaczył: jeśli idzie do kina na Alien vs Predator spodziewa się dobrej zabawy.
I analogicznie jeśli mam na to ochotę sięgam po "Aforyzmy" Schopenhauera, bądź w innym momencie "Na polu chwały" Sienkiewicza.
Zresztą nieprzypadkowo pewnie powstały Dzikie Pola, a nie gra opowiadająca o losach subiektów w XIXw.

Nie jestem pewien pisze...

Dlaczego Sienkiewicz dostał Nobla? Now I tell you how:

Kiedy cała ta mieszczańska XIX hołota przeczytała wszystko co napisano na zachodzie (sorsy za uproszczenie) to wydawcy zaczęli szukać w innych bardziej egzotycznych krajach.
Dlaczego Sienkiewicz?

Ano dlatego, że on był tak popularny na ziemiach polskich, że jak ukazywał się kolejny kawałek "Ogniem i mieczem" to chłopi gromadzili się na stacji kolejowej, czekali, aż dojedzie i wtedy taki Staś co umiał czytać jako jedyny we wsi, czytał zgromadzonym kolejne żarciki pana Zagłoby.

Trudno był coś takiego ominąć. Sienkiewicz na zachodzie stał się znany już po "Ogniem i mieczem". Właściwie "OiM", to było to co Henia wybiło w świecie na wyżyny. (Wiecie, że w Hiszpanii zekranizowano tę powieść w latach pięćdziesiątych?) "Quo vadis" to była tylko wisienka na torcie.

Cytat jest z Gombrowicza.

A "Lalka" to najlepsza polska powieść ever;)

hugo chavez pisze...

co z tego, że RzONa była otwarta, kiedy niedługo potem wymyślono już nacjonalizm i Sienkiewicz był twardym narodowcem dużo bardziej niż autor „ksiąg narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego”. jakoś przypadkiem miałem energię, żeby przeczytać Trylogię gdzieś w szóstej klasie SP. imponujący język (podobno skopiowany z chryzostoma paska, albo kogoś takiego), ale fabuła i świat przedstawiony zdradzają ogrom kompleksów autora. przypomina to na przykład niejeden durny film sensacyjny dla nastolatków, w którym przedstawiciele jakiejś nacji, ratują świat, przy okazji zdobywając serca pięknych dziewczyn i masę pieniędzy czy sławę. itd. itp. to jest przecież jeden z uniwersalnych schematów powieściowych według słynnego teoretyka, pana Jakmutam.

ps. fajne avatary blogowe małe i duże masz, pozdrawiam!

Staszek pisze...

@Hugo

"[...] fabuła i świat przedstawiony zdradzają ogrom kompleksów autora".

Oj, przesada, ja bym tak tego nie ujął.

Dzięki natomiast za pochwałę awatarów. ;-)


@Borejko

Może to dlatego poczułem się zaniepokojony, że uświadomiłem sobie to oto na nowo: ważne miejsce w naszej kulturze zdobyła książka z jednej strony świetnie napisana, ale z drugiej wspierająca wiele negatywnych stereotypów. Przy okazji jest to też jedna z powieści reprezentujących nas na świecie, kształtujących nasz obraz w oczach innych.

Inną rzeczą jest to, o czym pisała już Orzeszkowa: że Sienkiewicz tymi powieściami w pewnym sensie wskrzesił polski patriotyzm.

Mam wrażenie, że nie uda się wyjść z tego dylematu z jasną i prostą odpowiedzią...